Detail

Title: Układ(a)ne ISBN: 9788395530029
· Paperback 152 pages
Genre: Cultural, Japan, Short Stories, Fiction, Asian Literature, Japanese Literature, Asia, Magical Realism, Feminism, Literature, Literary Fiction, Stories

Układ(a)ne

Published April 2020 by Wydawnictwo Tajfuny (first published August 5th 2016), Paperback 152 pages

Zbiór opowiadań jednej z najbardziej awangardowych i podziwianych współczesnych pisarek po raz pierwszy w tłumaczeniu – to prawdziwa światowa premiera.

Korporacyjne mrówki w wielkim biurowcu zdradzają swoje największe sekrety; każde piętro to kolejni bohaterowie, różni, ale pod wieloma względami podobni do swoich kolegów z innych pięter. Zaglądamy przez okna, podsłuchujemy, ale nowe postacie nakładają się na te nam już wcześniej znane, nawarstwiają, żeby chwilę później się rozwarstwić.

Śledzimy dziewczynę, która wkrótce bierze ślub; ale każde spotkanie to inna bohaterka, inne okoliczności. Kto tu jest kim? O co tak naprawdę chodzi? Słuchamy protestujących kobiet w parku, przyglądamy się bohaterce, która zakopuje kolejne i kolejne przedmioty w ogrodzie, żeby poradzić sobie… no właśnie, z czym?

Bohaterowie Aoko Matsudy nie mają imion. Każdy może być każdym, albo kimś zupełnie innym. To labirynt, który przypomina raczej poukładane na sobie kolejne warstwy, a w nich kolejne opowieści – niczym tytułowe Pojemniki z jednego z opowiadań.

Układ(a)ne to słodko-gorzkie spojrzenie na współczesny świat, w którym wszyscy jesteśmy do siebie tak podobni, że aż tacy sami. Matsuda przedstawia dylematy kobiet we współczesnym społeczeństwie, absurdy życia korporacyjnego, presji i zobowiązań; pisze o miłości i mniejszościach, kobietach, ale i mężczyznach, ale zawsze w niespodziewany i humorystyczny sposób. W swoich tekstach bawi się formą i strukturą: bohaterowie zmieniają kształty i postać, proza zamienia się w dramat, a poważne tematy nabierają lekkości. Literacki majstersztyk pełen zabaw słownych i rytmu, który sprawia, że teksty wwiercają się w nas i zostają tam na długo

User Reviews

patsy_thebooklover

Rating: really liked it
Satyra, absurd, awangarda, tragikomizm, ironia - to wszystko znajdziecie w niedawno wydanej nowości od Wydawnictwa Tajfuny. Dodajmy do tego feminizm, konsumpcjonizm, korpożycie i powinniśmy otrzymać świetny paszkwil na temat współczesnego świata, który powinien mi się spodobać. Cóż, "Układ(a)ne to pierwsze poważne rozczarowanie prozą wydawaną przez Tajfuny. To, że ta książka mnie się nie podobała to mało powiedziane. Zupełnie do mnie nie przemawia zabawa formą, w wyniku której zaczyna ona wyrastać ponad treść. A treść też w tej pozycji nie jest żadną nowością. Mamy bezimiennych bohaterów, mamy sytuacje na żywca ściągnięte z korporacyjnego świata, mamy cały szereg stereotypów dotyczących kobiet i mężczyzn. Nic odkrywczego w tej pozycji nie ma - wtórne jakieś to takie, w dodatku podane w formie, która bardziej przytłacza i nie zachęca do dalszej lektury. Połowę książki stanowi opowiadanie tytułowe, które jest najlepszą częścią tego zbioru (czego zupełnie się nie spodziewałam w trakcie lektury, ale cóż - później jest tylko gorzej). To to opowiadanie właśnie serwuje nam multum stereotypów, począwszy od przeświadczenia mężczyzn, że kobieta, która nimi się nie interesuje jest lesbijką, a mężczyzna, który o siebie dba jest gejem. Mamy też absurdy w formie dyrektora-orangutana czy tornada przechodzącego przez biuro. I ja wiem, że to pewnie miało na celu wytknięcie społeczeństwu szufladkowania, oceniania i pewne przekarykaturyzowanie uprzedzeń, jakimi posługują się bohaterowie (a tym samym MY). Ale, no, nie. Jedyny efekt poza chęcią szybkiego przewracania kartek, jaki wywołało we mnie to opowiadanie, to równie szybkie przewracanie oczami. W drugiej części zbioru znajdziemy m.in. 2 opowiadania, będące swego rodzaju dramatem, spisanym performance'em z udziałem 2 feministek, które analizują (oczywiście z właściwą sobie zawziętością) nazewnictwo i zastosowanie kosmetyków, ubrań, antyfeministycznych inwektyw. Do czasu, gdy same przestają wierzyć w głoszone przez siebie slogany i zaczynają zachowywać się wbrew nim. I nie wiem do końca, czy autorka miała na celu strywializowanie demonstracji feministycznych i ukazanie fałszu i infantylizmu ich uczestniczek (a także inicjatorek), ale taki efekt został osiągnięty. Podsumowując, "Układ(a)ne to zbiór opowiadań, które w surrealistyczny sposób ukazują brak indywidualizmu, kolektywizm, zakłamanie i realia korporacyjnego świata. To zdecydowanie pozycja dla osób lubujących się w zabawie formą i absurdalnych rozwiązaniach. Dla mnie to pierwsze rozczarowanie książką Tajfunów.


Kasia

Rating: really liked it
Bardzo rzadko zdarza się, żebym po przeczytaniu jakiejś książki czuła, że natychmiast muszę ją przeczytać drugi raz. A o "Układ(a)nych" cały czas o myślę i przez to nie mogę skupić się na czytaniu innych książek :-) Perełka jakich mało. Miejscami surrealistyczna, napisana lekko i z humorem. Ale autorka w gruncie rzeczy pisze o poważnych i smutnych sprawach. Choć śmiałam się z kierownika-orangutana, z tornada w biurze i wielu innych rzeczy, to jednak większości bohaterów zaczyna się współczuć braku indywidualności i tego, że są tylko trybikami w systemie (a każdy trybik łatwo można zastąpić). Jednak w tej całej jednolitej masie są na szczęście też bohaterowie, którym udaje się zachować własną tożsamość.

"(D)ta powoli zeszła do siebie na czwarte piętro. Po drodze minęła się z (D)yamą, która niosła ze sobą małą torbę z lunchem. Nie znała jej; nie wiedziała nawet, na którym piętrze pracowała. Raz na jakiś czas mijały się tylko na schodach w drodze do i z pokoju socjalnego. Czasami to (D)ta miała ze sobą torebkę z lunchem. Więc ty też wolisz chodzić po schodach? Tak, na pewno też jesteś schodziarą. Za każdym razem, gdy się tak mijały, (D)ta była szczęśliwa. Miała wrażenie, że są pokrewnymi duszami. Wręcz czuła, że tak miały ze sobą więcej wspólnego, niż gdyby spotykały się regularnie w barze i razem narzekały czy plotkowały o swoim miłosnym życiu."


Magda

Rating: really liked it
Przykro mi, bo to pierwszy Tajfun, który mi się po prostu nie podobał :((


Czytająca Mewa

Rating: really liked it
Kobieta, która nie jest zainteresowana mężczyzną, z pogardą nazywana zostaje przez niego lesbijką, a mężczyzna nie mówiący o kobietach dostaje łatkę geja. Panie obśmiewają pana za jego polubienia na portalu społecznościowym, a potem okazuje się, że ich prezentują się identycznie. Bohater chce uchodzić za takiego, który rozumie kobiety i który staje po ich stronie, ale wcale tego nie potrafi i zapomina o tym, że nie są one lalkami ku uciesze mężczyzn, choć akapit wcześniej jego myśli pełne były szacunku dla nich. Hipokryzja i stereotypy związane z płcią wylewają się z kolejnych stron, a autorka nie boi się przesady. Bawi się formą i wyolbrzymia, by piętnować i obśmiewać. Wszystko to dzieje się na tle codzienności korporacji, gdzie ludzie często mówią i robią rzeczy wbrew sobie, ale są to rzeczy, które mają zapewnić im spokój. Bohaterowie są inni, a jednocześnie tacy sami i nie dostają nawet pełnych imion (muszą zadowolić się czymś pokroju (D)ta i (H)mura). Przerost formy niejedną osobę odstraszy, ale akurat ja nie miałam z nim problemu. Co ciekawe — z czasem do akcji wpleciony zostaje surrealizm. Kierownik działu to włochate stworzenie, które przypomina orangutana, a porozumienie z nim staje się niemożliwe. Jest kilka przedziwnych wstawek, gdzie obserwujemy śledztwo Holmesa oraz Watsona (nie rozumiem), a pojawienie się tornada w biurze wprowadza chaos i przenosi nas do końca opowiadania, który to koniec jest i jednocześnie go nie ma. Tak prezentuje się pierwszy, tytułowy utwór — Układ(a)ne.

W reszcie możemy przeczytać chociażby o dwóch feministkach-aktywistkach, które nawołują do otwarcia oczu, ale po każdej przemowie nadchodzi fragment, który pokazuje jak wielkimi są hipokrytkami. O Margaret, która sadzi trwogę i która musi pogodzić się z tym, że nie ma kontroli nad własnym losem. O dziewczynie, która wkrótce bierze ślub czy raczej o dziewczynach, które to robią.

Po opiniach osób, z których zdaniem się liczę, byłam nastawiona na grafomanię i stracony czas, a jednak koniec końców zwykle było lepiej niż gorzej. Kilka elementów mi się podobało, a całość była... Przyjemna, o. Spore zaskoczenie! Czyli jednak lepiej czasami nastawić się na coś złego, by nie mieć zbyt wysokich oczekiwań. Nie mniej — niekoniecznie polecam. Było dziwnie i chaotycznie, co zdecydowanie nie jest dla każdego. A poziom całości był BARDZO nierówny.


Martyna

Rating: really liked it
przeczytałam już wszystskie książki, które dotychczas zostały wydane przez tajfuny i myślę, że bezpiecznie mogę kupować na ślepo i nie czytając nawet o czym są ich następne wydania, bo na pewno mnie zachwycą i to nie tylko treścią, a też wygladem. układ(a)ne jest feministycznym zbiorem opowiadań napisanym w poetycki, pełen erudycji, cudownych dziwactw i lekkości sposób. nie wiem, jak to możliwe, ale czytając czuje się, że autorka pisząc te opowiadania dobrze się bawiła, że pisanie sprawia jej radość i z łatwością panuje nad słowami i rytmem tekstu. opisywane przez nią codzienne sprawy widzimy z niecodziennej perspektywy (albo wielu różnych perspektyw w przypadku "dziewczyny, która wkrótce bierze ślub"), czasami przedstawione są w surrealistyczny sposób, albo opowiedziane w formie dziwacznej anegdoty, w której coś nie gra, ale nie wiemy co dokładnie i przez to chodzi nam ona po głowie przez następny miesiąc. cudowności.


p.s. jedyne czego mi brakowało to wstępu takiego, jak w innych tajfunowych wydaniach, wprowadzającego do twórczości matsudy, ale nawet bez niego zbiór jest świetny.


zbookami

Rating: really liked it
2,25/5
Szczerze nie wiem co mam powiedzieć. Z jednej strony mi się podobała, a z drugiej sama nie wiem jakie mam odczucia i co o niej konkretnie myślę.


Kasia

Rating: really liked it
3,5 gwiazdki.
Książka nietypowa, specyficzna. Co dla mnie jest zarówno wadą jak i pozytywem. Z jednej strony ciężko mi się czytało, z drugiej lekko i przyjemnie. Nie tyle lubię tę książkę, co mnie intryguje i pewnie kiedyś przeczytam ją jeszcze raz. Dla mnie to jest ewidentnie książka do ciągłych przemyśleń i poszukiwań.


MaRysia (ostatnia_strona)

Rating: really liked it
„Układane” to zbiór opowiadań stanowiących swego rodzaju satyrę na społeczeństwo XXI wieku. Autorka w osobliwy sposób, jak na literaturę japońska przystało, przedstawia absurdalne normy społeczne, postawy, uprzedzenia. Co ciekawe, w opowiadaniu „Stek wodoodpornych kłamstw” zdaje się wyśmiewać jednocześnie konsumpcjonizm jak i jego gorliwych przeciwników.

Szczególnie zapadło mi w pamięć tytułowe opowiadanie, stanowiące większą cześć całej książki. Poprzez obdarcie swoich bohaterów z imion, autorka wprowadziła w narracje zamęt i bezosobowość tak charakterystyczną dla pracy w korporacji.


kasia

Rating: really liked it
odzież termiczna z uniqlo na prezydenta!!!!


sommarbinka

Rating: really liked it
średnio zrozumiałam


Kamila Kunda

Rating: really liked it
Let’s begin with the title - which apparently took the translator, Agata Bice, and editors, Karolina Bednarz and Anna Wołcyrz from @tajfuny a week to decide on. “Układ(a)ne” (no English title, this book hasn’t been translated into English) by Aoko Matsuda means, when we keep “a”, “put together”, but when we remove that “a” - “obedient, polite, neat” in feminine plural. This title reflects the women in the short stories in this collection, the playful language and the motifs really well.

Matsuda writes in the style uncommon in Japan, especially for women. She’s considered a feminist author but one that instead of anger and frustration uses humour and grotesque. Her stories start unusually and then… take even more unusual twists and turns. These tales are not oneiric, they are not examples of magical realism, they are neither absurd nor surreal. They are something else. Matsuda creates parallel realities, akin to Yōko Tawada’s in “The Emissary” or Yōko Ogawa’s in “The Memory Police”, albeit here language plays a more prominent role in building the style and the themes.

I embraced the playfulness, the mockery of patriarchy, lampooning of men, traditions and gender stereotypes. I found Matsuda’s creativity refreshing. And yet, I didn’t care. The stories seemed to me to be devoid of emotions and of humanity, and so the tales gave an impression of being mere literary exercises rather than genuine literature. Still, weeks after reading, I cannot shake off that feeling.


Marta Mrowiec

Rating: really liked it
Dziwna, ale ciekawa.


Julia Hladiy

Rating: really liked it
Kartkując książkę w księgarni, miałam wrażenie, że nie dam rady przez nią przebrnąć. Kupiłam finalnie coś innego, ale wróciłam do tej pozycji na Legimi - i naprawdę mnie wciągnęła. To pierwsza książka wyawnictwa Tajfuny, po jaką sięgnęłam.

Przed spisaniem swoich wrażeń postanowiłam przejrzeć opinie innych czytelników. Jeśli faktycznie - jak wierdzą niektórzy - jest to najsłabsza książka wydana pod egidą Tajfunów, to muszę koniecznie sięgnąć po kolejne, bo ta bardzo mi przypadła do gustu. Może dlatego, że dla mnie dziwność nie jest powodem do dyskredytowania danego dzieła, czy też osoby, ale wręcz przeciwnie - źródłem fascynacji.

"Układ(a)ne" to debiut Aoko Matsudy, która jest między innymi tłumaczką. Widać, że ma doświadczenie w zabawie słowem. Korporacyjne historie i absurd idą jak najbardziej w parze. Nie zgadzam się z opiniami, że to wszystko przerost formy nad treścią i że autorka wniosła niewiele nowego. Owszem, znajdziemy sporo ilustracji stereotypowego myślenia oraz clichés, ale także różne nieszablonowe wyznania. Podobały mi się na przykład rozmyślania bohaterki, która unika wchodzenia do wysokich budynków, jeżdżenia windami oraz podróży środkami transportu, które nie są napędzane siłą jej mięśni. Naprawdę podzielam tego typu strach i obawy. Jestem pewna, że wiele osób tak czuje, ale to nie jest coś, o czym rozmawia się na co dzień.

Za wyjątkowo mocny uważam przekaz z pierwszego, tytułowego opowiadania ze zbioru, czyli "Ukła(a)ne" - każdy z nas czasem spogląda na tłum innych ludzi i odnosi wrażenie, że wszyscy są tacy sami. Tymczasem każda osoba z tego tłumu prawdopodobnie myśli dokładnie to samo - wyjątkowy jestem ja, a cała reszta to chmara owadów. Współpracowników w dużych firmach, których mijamy, ale nigdy nie poznajemy ich zbyt dobrze, określamy za pomocą zmyślonych pseudonimów, paru cech, które przypisujemy (z dużą dozą prawdopodobieństwa) błędnie. Autorka pokazuje, że spłycanie świata jest być może nieuniknione (bo nie jesteśmy w stanie znać wszystkich perspektyw), ale także, że powinniśmy zaglądać pod powierzchnię rzeczywistości, jeśli chcemy widzieć więcej.

Jestem pewna, że tłumaczka miała niełatwe zadanie, ale doskonale mu podołała. Styl jest niewymuszony, nie czuć, żeby coś było przetłumaczone na siłę i z wielkim trudem. Z tego właśnie powodu, śmiem przypuszczać, Agata Bice pracowała nad przekładem naprawdę długo i sumiennie.


Natalia

Rating: really liked it
Układ(a)ne to cykl opowiadań, które zapadają w pamięć już po pierwszym czytaniu. Matsuda w polskim tłumaczeniu Agaty Bice czyta się świetnie: pierwsze najdłuższe opowiadanie przeczytałam niemal jednym tchem, zatracona w świecie japońskich korporacji: w połowie realistycznych, w połowie absurdalnych. Feminizm u Matsudy nie jest subtelny, ale skuteczny w swojej wymowie, wywołując u mnie ochotę zapisania niektórych cytatów do późniejszego wykorzystania. Moje ulubione opowiadanie: „Dziewczyna, która wkrótce bierze ślub” jest cudowne, z tysiącem możliwych interpretacji i sposobów odbioru. Polecam ten zbiór wszystkim miłośnikom literatury pięknej- nie będzie przy nim ani jednej nudnej chwili, a klimat i przesłanie książki pozostaną z czytelnikiem na dlugo.


zofiahlm

Rating: really liked it
3.5⭐️