Detail

Title: Bezmatek ISBN: 9788381910002
· Hardcover 256 pages
Genre: Fiction, European Literature, Polish Literature, Cultural, Poland, Contemporary, Audiobook, Favorites, Womens, Poetry, Novels, LGBT

Bezmatek

Published April 15th 2020 by Czarne, Hardcover 256 pages

W brawurowej prozie Miry Marcinów wszystko jest dzikie i dziwne, a najdziwniejsza jest śmierć, której miało nie być. Bo na świecie są tylko dwie okoliczności końca: ktoś zmarł śmiercią tragiczną lub po długich cierpieniach. W tej książce jest inaczej. Są lata dziewięćdziesiąte i te teraz, są małe dziewczynki i młode matki. Marcinów próbuje znaleźć nowy język na opisanie straty i ze skrajnej intymności robi literaturę: transową, mocną, dowcipną, a jednocześnie drżącą, okrutnie szczerą, pełną czułości i tęsknoty nie wiadomo za czym, choć wiadomo, że tej pustki wypełnić się nie da.

Bezmatek to brutalna opowieść o pragnieniu życia i ucieczce od umierania oraz historia wielkiej, szalonej i zachłannej miłości, jaka może wydarzyć się tylko między matką a córką.

User Reviews

Tola Grupa

Rating: really liked it
przejmujaca i wrazliwa ksiazka


zuza_zaksiazkowane

Rating: really liked it
4.5


marta (sezon literacki)

Rating: really liked it
Mam wrażenie, że takie osobiste książki bardziej potrzebne są autorom aniżeli czytelnikom, ale jeśli miało to być swoiste Katharsis Miry Marcinów to kim ja jestem, żeby jej mówić, że nie może.


Magdalena Miękińska (getbooky)

Rating: really liked it
4.75


Jakub Horbów

Rating: really liked it
Piękna, intymna, smutna książka, po której niesamowicie ciężko zasnąć. We wspaniałej formie. Zero nachalności, same emocje, piękny, choć prosty, język i pozwolę sobie nie napisać nic więcej.


Julia

Rating: really liked it
Króciutka książka, którą jednak warto przeczytać. Trochę mnie zniszczyła.


Wojciech Szot

Rating: really liked it
Terminologia pszczelarska jest najwyraźniej w modzie. Najpierw Dominika Słowik napisała “Zimowlę”, teraz Mira Marcinów prezentuje nam “Bezmatek”. Zimowla to ponad studniowy okres gdy pszczoły nie opuszczają ula, a “procesy życiowe rodziny pszczelej są spowolnione do minimum”. Dotyczy to oczywiście zimy. Bezmatek zaś to taki stan w ulu, w którym - brawo, wszyscy zgadli - nie ma pszczelej matki. Grozi to destabilizacją roju, osłabieniem siły rodziny, a pszczelarz powinien szybko podjąć odpowiednie działania. Pszczeli świat zdaje się być atrakcyjny do porównań z kilku względów - żyjemy w rojach, mniejszych lub większych, które łatwo zdestabilizować. Zimowlę to my dzisiaj mamy na żywo, a bezmatek dotyka nas co jakiś czas. Tak jak Mirę Marcinów, gdy zaczęła umierać matka narratorki jej książki.

Poza refleksją o popularności pszczelej terminologii nie da się ukryć, że książki o śmierci bliskich osób - jak choćby “Rzeczy, których nie wyrzuciłem” Marcina Wichy - skonstruowane na zasadzie krótkich rozdziałów, wyimków z życia, czasem - jak u Marcinów - wręcz pojedynczych zdań rozsianych na kolejnych stronach, oddają nasz sposób myślenia o śmierci. Myślenia, które jest w jakiś sposób niemożliwe, trudne do wyobrażenia, jeżeli akurat nie jesteśmy w procesie czyjegoś, bliskiego nam umierania. Marcinów idealnie wykorzystuje taką formę, tworząc książkę aż nadmiernie wypracowaną. To dopracowanie formy może budzi pewne wątpliwości, ale przecież każda opowieść - nawet ta najbardziej autobiograficzna - jest konstrukcją i wariacją wokół tego co chcemy powiedzieć.

“Bezmatek” czyta się doskonale - o ile taką literaturę można czytać “doskonale” - autorka fantastycznie gra tempem powieści, tak samym rytmem zawartych w książce opowiadań jak i czasem opowieści, który chwilami zwalnia, by przyspieszyć, czy się nagle rozciągnąć, co ma miejsce, gdy Marcinów opowiada o żałobie swojej bohaterki. W warstwie opowieściowej to historia trudnej relacji matki i córki (czytając dużo literatury zaczyna się odnosić, że nie istnieją łatwe relacje matka-córka, ale to refleksja na inną opowieść), gdzie matka jest z jednej strony obiektem nienawiści i złości, ale też zazdrości i podglądackiej ciekawości. Matka pijąca, matka się malująca, matka żyjąca własnym życiem na pohybel wymaganiom innych, matka cierpiąca i wyżywająca się, matka-opiekunka śpiewająca radosne piosenki. Wiele matek w jednej kobiecie, a raczej w jej obrazie, który kreśli narratorka. Intrygująco odszukuje się w tej opowieści też biografii narratorki - świetnie podsuwane są informacje dotyczące jej seksualności, widać że Marcinów uważnie sączy nam pewne dane, licząc na zaskoczenie czytelnika. Biseksualny coming-out głównej bohaterki jest w tej opowieści wisienką na torcie.

Wszystko tu jest na swoim miejscu - będzie o seksie gdy umiera ci bliska osoba, jest malowanie matki po jej śmierci, historia o ubraniach schowanych “do trumny”, historia pogrzebowa… mimo niezwykłej sprawności tej książki, wybitności niektórych fragmentów, jako całość “Bezmatek” budzi pewną wątpliwość - książki wypracowanej, przestudiowanej, nadmiernej. Choć z drugiej strony ten nadmiar jest piękny i czyta się go z zapartych tchem. Dochodzimy tu oczywiście do mojego ulubionego tematu, czyli “zakładu autobiograficznego” - czy jest to prywatna historia czy kreacja? Na ile w ogóle potrzebujemy wiedzieć, że tak, to matka Miry Marcinów umarła w ten sposób,; tak, to autorka jest biseksuala, tak to właśnie ona, a to wszystko to prawda. Przyznaję, że mnie to w ogóle nie interesuje, dzięki czemu nie emocjonuję się tak pytaniem, czy mamy tu do czynienia z nadużyciem, czy jednak Marcinów (i jej matce) się to wszystko przydarzyło. Możliwe, ale co nam to daje, poza zaspokojeniem ciekawości? Choć jak to wpływa na ocenę dzieła literackiego, to wszyscy pewnie możemy odpowiedzieć.

Sączę te rozważania, bo choć pierwsza lektura książki Miry Marcinów była dla mnie przeżyciem emocjonalnym, którym się tu dzieliłem radośnie to gdy doszedł pewien namysł, zacząłem dostrzegać, że trochę za bardzo dałem się nabrać tej opowieści, bo też tak sobie wyobrażam idealny przepis na książkę o umieraniu, takie stadia i takie etapy uważam, że powinny być w niej zapisane. Za mało tu przełamań wzorca, za dużo wykorzystywania naszej potrzeby, by historie brzmiały tak jak powinny brzmieć. Co nie wyklucza tego, że jest to fragmentami książka wybitna i z pewnością dla wielu - podobnie jak piszący te słowa - będzie przeżyciem.

Jak ja lubię pisać recenzje, w których mam wątpliwości, pokazuję, że proces zastanawiania się nad książką trwa i nie każda natychmiastowa reakcja będzie podtrzymana dzień później. Zawsze później mi się obrywa w komentarzach, bo oczekujecie ode mnie jasnych odpowiedzi, ocen wyrazistych i konkretnych. A tak się nie zawsze da. To mi się w “Bezmatku” podoba, że w swojej konstrukcji jest wielopłaszczyznowy i zadaje pytania o literaturę funeralną, chwilami wydając się być nawet świadomym pastiszem takowej. Cholernie smutnym, dodajmy.


teach_book

Rating: really liked it
"Bezmatek" to książka ciężka, wzruszająca, poruszająca i tak bardzo ludzka.

"Gdy umiera Ci matka, to jest takie uczucie, jakby wyrywano Ci wnętrzności - te z klatki piersiowej - gołymi rękami, a trochę jednak gorzej."


Alex.andthebooks

Rating: really liked it
Są takie książki... tak dobre, że aż boli. I czujesz, jakby autor dotarł swoimi słowami aż do głębi, aż do początku Twojego istnienia. Nawet jeśli wasze historie różnią się od siebie, a cierpienie ma wiele odcieni to wasze smakuje podobnie... i to jest najgorsze.

I najlepsze.


Paya

Rating: really liked it
Nie potrafię wystawić oceny. Jak mogę oceniać czyjeś katharsis? - a tak odbieram tę książkę. To nie jest ustrukturyzowany zapis żałoby, nic nie przebiega tu liniowo, to wszystko jeden wielki ból, trochę wyrzut sumienia, trochę oskarżenie. Trudno mi się czytało tę prozę, jej fragmentaryczność nie dawała ani chwili wytchnienia w lekturze. Nie przepadam, gdy ktoś, wystawiając ocenę, mówi: "myślałam, że to będzie takie a takie", bo wtedy ocenia się własne oczekiwania, a nie to, co się dostało w lekturze, a jednak czasem chciałam, by autorka poratowała mnie jakimś dłuższym opisem, a nie wbijała mi te boleśnie krótkie zdania w moje odczucia. To naprawdę mocna książka o niełatwej relacji.


Karolina

Rating: really liked it
Ciężko ocenić czyjeś cierpienie.


Aleksandra (Parapet Literacki)

Rating: really liked it
4,5
bardzo to była dobra książka, bolesna w tych zwyczajnych miejscach. nie epatująca, bardzo ludzka.


Sara Woś

Rating: really liked it
Nie umiem nic o niej napisać.


Joanka

Rating: really liked it
2,5 gwiazdki

Większość opinii na temat „Bezmatka” zaczyna się od tego, że ciężko jest w ogóle oceniać tę książkę i jak można wypowiadać się na temat czyjejś żałoby. Mam z tym o tyle problem, że mimo wszystko Mira Marcinów książkę wydała, a „Bezmatek” zbiera nominacje jedna za drugą, a pewnie na nominacjach się nie skończy. Pozwolę sobie więc zabrać głos na temat tej strasznie osobistej książki.

„Bezmatek” ma rewelacyjne fragmenty. Owszem, to przede wszystkim książka o żałobie, o stracie, bólu i tęsknocie za matką. Te uczucia jednak są tu mocno przefiltrowane przez język. Chwilami Marcinów trafiała tak bardzo w sedno, identyfikowałam się z jej przemyśleniami (autorka jest o rok starsza ode mnie, więc dzielimy część wspomnień z dzieciństwa, choć nie tych tyczących się rodziny jako takiej), a cierpienie Marcinów było jak otwarta rana. Niestety, sporo tu też przesady, miejsc, gdzie język wymyka się autorce spod kontroli i prowadzi ją na przeszarżowane, pretensjonalne manowce. Niestety, w takich momentach książka traci szczerość i cała ta rozpacz wydaje się jakby wyreżyserowana.

Powiedziałabym, że kiedy Marcinów pisze o sobie i swoich emocjach, „Bezmatek” jest bolesnym, ale pięknym pamiętnikiem bólu. Kiedy jednak tworzy aforyzmy i gotowe do zanotowania złote myśli, to wszystko jakoś ginie. Duże rozczarowanie, niestety.


Humanizmowo

Rating: really liked it
Piękna historia o miłości i przywiązaniu córki do matki. Pochłonęłam tę książkę ze łzami w oczach, ponieważ jestem świadoma, że w moim życiu też nastanie ten moment.
Trafia na półkę ulubionych.